niedziela, 14 lutego 2010

2008 Polskie Kwasiory ;) - degustacja w Vinares cz. 2

Przejdźmy od razu do rzeczy.

Winnica Jaworek, Acolon 2008

Kraj pochodenia: Polska
Szczepy: Acolon
Miejsce zakupu: Degustacja Vinares
Cena: 45zł
Zapach:Dość prosty, czereśniowo-wiśniowy.
Smak: Wiśnie, wiśnie i jeszcze raz wiśnie. Lekki posmak wanilii. Dobrze użyta beczka. Może trochę zbyt wysoka kwasowość.
Podsumowanie: Poprawne, dość proste wino. Ciekawostka, ze względu na rzadki szczep będący krzyżówką Dornfelder i Lemberger.
Ocena: 85/100


Winnica Jaworek, Ciemny Burgund 2008

Kraj pochodenia: Polska
Szczepy: Pinot Noir, Zweigelt
Miejsce zakupu: Degustacja Vinares
Cena: 49zł
Zapach: Owoce leśne, wiśnie.
Smak: Kwaśne wiśnie - fantastycznie czyste i wyeksponowane. Dębowa końcówka: wanilia i trochę kakao.
Podsumowanie: Najlepsze z trzech czerwonych pitych tego wieczoru. Smaki najlepiej zintegrowane i najbardziej prawdziwe (zbliżone do faktycznych owoców - pamiętam, że ta kwaskowata wiśnia mnie po prostu urzekła ;)). Warto spróbować. Dość wysoka kwasowość, mimo niezbyt potężnej struktury, powinna pozwolić potrzymać to wino parę lat w piwniczce.
Ocena: 89/100

I na tym chyba moją relację zakończę. Degustacja była bardzo udana, otwierająca oczy. Jakość jest, widać duży potencjał. Wina na razie nie są jakoś specjalnie skomplikowane (winorośle mają zaledwie po parę lat, na to jeszcze przyjdzie czas), za to bardzo solidne, dobrze zrobione. Rocznik 2008 traktujcie jednak jako ciekawostkę - ma jedną bardzo poważną wadę - coś na co uwagę zwróciła Ewa w komentarzu przy części pierwszej, a mianowicie: stosunek ceny do jakości. Nie mam wątpliwości, że tej samej klasy wino można znaleźć na polskim rynku za połowę ceny. Było to jednak nie do uniknięcia - produkcja jest niewielka, maksymalnie parę tysięcy butelek, winiarze robili co mogli, żeby w tym słabym roczniku stworzyć porządne wino - zwiększali koncentrację przez redukcję plonów do jednego grona na krzew, itp. Wszystko to niestety powoduje drastyczne powiększenie kosztów produkcji. Mimo wszystko zachęcam do spróbowania, jeśli oczywiście uda Wam się te wina jeszcze znaleźć - z tego co wiem, cały zapas rozszedł się po Polsce jak ciepłe bułeczki.

czwartek, 11 lutego 2010

2008 Polskie Kwasiory ;) - degustacja w Vinares cz. 1

(zdjęcie ukradzione z http://vinares.pl)
Kiedy tylko dowiedziałem się o degustacji organizowanej w Warszawskim winebarze Vinares, wiedziałem, że muszę tam być.

Rok 2009 był przełomowy dla polskiej sceny winiarskiej - doczekaliśmy się normalniejszych przepisów regulujących produkcję i sprzedaż wina w Polsce. Jednocześnie będący obecnie w dystrybucji rocznik 2008 był zdecydowanie słaby pod względem pogody, która brakiem słońca, temperaturą i przede wszystkim obfitymi opadami dała w kość winogronom.

Dzisiaj opis jednego z nich:  
Winnica Płochockich, Seyval 2008
(nie mam niestety zdjęcia, jak ktoś ma niech podrzuci)

Kraj pochodenia: Polska
Szczepy: Seyval Blanc
Miejsce zakupu: Degustacja Vinares
Cena: 42zł
Zapach: Delikatnie owocowy, agrestowo-cytrusowy. Dość zamknięty.
Smak: Cytrusy, szczególnie cytryna. Bardzo czyste (jak płyn do płukania ust ;)). Średnio długa końcówka. Dobra, wysoka kwasowość. Delikatnie wyczuwalny alkohol.
Podsumowanie: Wino przyjemne, czyste, świeże. Smaki dość proste, prawdopodobnie przez bardzo młody wiek winorośli. Wino bardzo solidne, nawet mimo trudności jakie przyniósł rok 2008. Chce się powiedzieć "widać potencjał" - myśl, która towarzyszyła mi podczas całej degustacji w Vinares.
Ocena: 87/100

Winnica Płochockich, Sibera 2008
(znów nie mam zdjęcia ;))

Kraj pochodenia: Polska
Szczepy: Sibera
Miejsce zakupu: Degustacja Vinares
Cena: 45zł

Zapach: Znów dość zamknięte. Lekko tropikalne (melon?), cytrusy.
Smak: W pierwszej chwili jabłko, następnie cytrusy. Znów dobra kwasowość, trochę lepiej zbalansowana niż w przypadku Seyvala.
Podsumowanie: Kolejne dobre wino. Trochę nawet lepsze od poprzednika (mniej wyczuwalny alkohol, lepiej zbalansowana kwasowość). Zaczynam się drapać po głowie - to są wina z Polski? Drugie, pozytywne zaskoczenie.
Ocena: 88/100

W piątek druga z trzech dwóch części raportu (ah, znowu obiecanki cacanki ;)).

środa, 27 stycznia 2010

Mistrzowskie Poniedziałki: Wielkie wina z Piemontu

Mistrzowskie Poniedziałki to impreza organizowana przez Bistro Żużu (którego właścicielem jest 101win.pl - jeden z moich ulubionych importerów), gdzie za relatywnie niewielką opłatą można spróbować najlepszych win z oferty sklepu. Tym razem były to wina zrobione ze szczepu Nebbiolo - jedno Nebbiolo d'Alba oraz trzy starszej daty Barolo (przez Wojtka Bońkowskiego, który notabene prowadził to spotkanie, określone jako największe wina na świecie).

Barolo to dla mnie trudny temat - przede wszystkim dlatego, że nie mam z tymi ciekawymi winami prawie żadnego doświadczenia. O ile nie przeszkadza mi to w powiedzeniu - smakuje - nie smakuje / to jest do czego szukam - to kompletnie nie mój styl - o tyle nie jestem często w stanie opisać aromatów i smaków tych skomplikowanych trunków, a te czasami są naprawdę niezwykłe (a ja się dopiero uczę!). Dobrze mieć w takiej sytuacji pod ręką kogoś bardziej obytego w temacie - tym razem był to Pan Wojtek.

Winem, o którym dzisiaj chciałem napisać, jest moim zdaniem najlepsze z całej trójki, a mianowicie:


2000 Paolo Conterno, Barolo
(obrazek ukradziony z cellartracker.com)

Napiszę ogólnie, bo ta degustacja była dla mnie czymś zupełnie nowym... nie przywykłem do sposobu w jaki pachnie i smakuje Barolo, a robi obie te rzeczy w bardzo finezyjny i unikalny sposób. Paolo pachniało trochę słodkimi, dojrzałymi owocami (wiśnie, truskawki), ale nie tylko - aromat miał sporą głębię, ale byłem w stanie zidentyfikować innych zapachów, mimo ich obecności. W ustach zaskakująco świeże, fantastycznie skomplikowane, chciałoby się powiedzieć eleganckie. Urzekła mnie wspaniała - gorzko-czekoladowa końcówka.

Ocena: z tym jest ciężko... Nie znam jeszcze Barolo na tyle, żeby wiedzieć, czego od takiego wina chcę. Na ocenę wpływa też fakt, że były to moje pierwsze łyki wielkiego wina z Piemontu i sam proces poznawania go jest niezwykle ciekawy. Paolo dałbym 91-94 punktów, jest to jedno z ciekawszych win, jakie miałem okazję spróbować w całym moim życiu.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Podsumowanie Warszawskiego Spotkania Przy Winie #1

W sobotę, 23 stycznia o godzinie 16:00 nastąpił przełom, na który czekałem - udało się zorganizować pierwsze spotkanie warszawskich winomaniaków. Zaczęło się niewinnie... potrzeba spotkania się z innymi ludźmi zafascynowanymi winem doprowadziła do napisania nieśmiałego posta na forum gazety z zapytaniem o istnieje grup degustacyjnych w Warszawie. Odzew był, zgłosiło się parę osób zainteresowanych tematem (w tym Wojtek Gnaś, który bardzo pomógł w zorganizowaniu całej sprawy), oczywiście nie zabrakło też typowego, internetowego buractwa i trollingu, co akurat w wykonaniu kajetana, bardzo mnie rozbawiło :). Zaczęła się intensywna wymiana maili. Doszedłem do wniosku, że musimy to lepiej zorganizować, bo w tamtej chwili robiłem za głuchy telefon między potencjalnymi uczestnikami spotkania. Przenieśliśmy więc dyskusje i kanał informacyjny na ukrytą grupę na Facebook.

W międzyczasie odezwał się do nas Jerzy Kruk, człowiek znany w warszawskim środowisku winiarskim, nagradzany sommelier, właściciel nowo otwartego lokalu Four Senses, z propozycją ugoszczenia naszej grupy w jego wcale-nie-tak-skromnych progach, w dodatku zupełnie bezpłatnie, za co ogromnie dziękujemy!

Swoją drogą miejsce warte zobaczenia. Lokal częściowo w powijakach, nie ma jeszcze np. kuchni, ale półki już teraz uginają się od szlachetnych trunków, które swoją drogą ceny mają wyśmienite (z sobotniego spotkania wyszedłem z kartonem 2007 Gotin del Risc Mencia, które na półce w Four Senses ma cenę 33zł, czyli ponad 10% taniej niż w sklepie internetowym Wina.pl. A i jakiś dodatkowy rabacik na pewno da się wynegocjować ;)). Przy okazji - Jurek organizuje sporo fajnych imprez w nadchodzących tygodniach, poczytajcie sobie o nich na jego stronie w dziale aktualności. Ktoś jeszcze wybiera się na imprezę czekoladową połączoną ze specjalnie dobranymi do tego winami? :)

Samo spotkanie również moim zdaniem bardzo udane. Do spróbowania było między innymi Bordeaux 1994 Haut Montil Saint Emilion Grand Cru, które okazało się arcyciekawym winem. W zapachu nuty podobno (pierwszy raz piłem tak stare Bordeaux) typowe dla tego regionu i wieku wina - (dzięki Wojtek za naprowadzenie na odpowiedni tor!) tytoń, suszone liście, ziemia, skóra. W smaku również skóra i tytoń i co zaskakujące zupełny brak owocu. Wino średnio zbudowane (i dobrze!) i  warte spróbowania - nie piłem wcześniej nic równie ciekawego. Mimo to oceniłbym je na jakieś 87-88 punktów, ze względu na zagubioną gdzieś owocowość (która moim zdaniem powinna się, chociaż gdzieś w tle, przewijać - nadała by dodatkowy wymiar winu) i chyba jednak zbyt kruchą budowę (ale co ja tam wiem o Bordeaux ;)) - ciekawy jestem jak w tej materii zgodni są ze mną inni uczestnicy spotkania :).

Co do reszty win, spodziewajcie się osobnych notek, które postaram się umieścić niebawem (jak tylko uporam się z raportem na temat degustacji win z Polski).

Zachęcam w dalszym ciągu do kontaktowania się ze mną na Facebook, w celu dołączenia do naszej grupy. Następne spotkanie za parę tygodni!

czwartek, 21 stycznia 2010

Ogłoszenie: Warszawskie Spotkania Przy Winie!

Wiem, że długo nie pisałem, ale są ku temu powody!

Po pierwsze szykuje dość duży raport z ostatniej degustacji win polskich w Vinares (7 win ;)) - przewidywana data publikacji to sobota poniedziałek rano. Po drugie byłem zajęty organizacją WSPW (Warszawskich Spotkań Przy Winie) - klubu wina działającego na zasadzie "tasting group", gdzie grupa ludzi spotyka się w klimacie wolnym od komercji i zakłopotania, aby popróbować różnych ciekawych trunków przytarganych przez nich samych.

Warszawskie Spotkanie Przy Winie #1

Mamy już zapewnione miejsce spotkań, dzięki uprzejmości właściciela pewnej restauracji (na razie nie mogę podać do publicznej wiadomości kto to jest) i organizujemy pierwsze spotkanie w tę sobotę o godzinie 16:00.

Tematem pierwszego, zapoznawczego spotkania jest: "Moja ulubiona apelacja", gdzie każdy będzie miał okazję zaprezentować jakiś skarb ze swojej kolekcji lub zwrócić uwagę na mało znany region winiarski, który jego zdaniem zasługuje na więcej uwagi.

Jesteś zainteresowany takimi spotkaniami? Dodaj mnie proszę do znajomych na Facebooku (tam się organizujemy), a dostaniesz zaproszenie do tajnej grupy, na której uzyskasz dalsze informacje.

Let the wines be with us!

czwartek, 14 stycznia 2010

2008 Braida Moscato D'asti

Przy okazji małej wyprawy do Piaseczna udało mi się w końcu odwiedzić Aromi e Gusti, stacjonarny sklep "Pavonique Klejnoty Kuchni Włoskiej". Całość mieści się w niewielkim budynku na ulicy Julianowskiej 5 w Piasecznie.


Wyświetl większą mapę

Pavonique importuje wszystkie produkty bezpośrednio z Włoch, dzięki czemu udaje się zachować rozsądne ceny (Prosciutto Crudo za 60zł/kg! porównajcie sobie np. z Frisco, gdzie cena zbliża się do 300zł/kg :)). Pojechałem tam jednak w konkretnym celu - kupić polecane mi Moscato D'asti produkcji Braida (swoją drogą - ich czerwone wina są po prostu świetne, również dostępne w Pavonique), które mają chyba jako jedyni w Polsce.

No ale do rzeczy. W Moscato D'asti powstają wina słodkie, bardzo aromatyczne, lekkie (zawartość alkoholu w tym konkretnym przypadku to 5,5%), lekko musujące. Stylowo podobne do Asti Spumante (które notabene produkowane są z tego samego winogrona i w tym samym regionie). Ceny wahają się od 30 do 60zł.

2008 Braida Moscato D'asti
Kraj pochodenia: Włochy, Moscato D'asti
Szczepy: Moscato D'asti
Miejsce zakupu: Aromi e Gusti
Cena: ~62zł
Zapach: Bardzo aromatyczne. Ananas, brzoskwinie, wata cukrowa. Pachnie prawie jak tropikalne żelki :).
Smak: Wspaniałe przejście z nosa do ust ananasa oraz brzoskwini. Lekkie, bardzo przyjemne. Cukier wspaniale zbalasowany z kwasowością. Długa, gruszkowo-cytrynowa końcówka.
Podsumowanie: Najlepsze Moscato D'asti z jakim miałem do czynienia! To wino nadaje się do spożywania razem z jedzeniem (i nie tylko jako dodatek do deseru, ale również np. z daniami kuchni indyjskiej). Na prawdę warto spróbować, nawet jeśli nie przepadacie za winem słodkim (gdzie przeważnie dominacja cukru jest nie do zniesienia lub wino jest zbyt ciężkie i oleiste i mamy wrażenie że pijemy syrop) lub musującym (piłem je dziś z kolegą, który dosłownie nienawidzi szampanów, cavy, prosecco, itp. i był zachwycony). Doskonałe jako aperitif oraz wino na pierwszą randkę (chociaż w tym drugim przypadku przydałoby się trochę więcej alkoholu ;))
Ocena: 90+/100. Tak, na prawdę tak wysoko :).

niedziela, 10 stycznia 2010

2008 Jumilla Juan Gil Monastrell-Monastrell

Robiłem ostatnio zakupy w Almie Promenada i zauważyłem, że ich winny asortyment znacznie się poszerzył. Alma zaczęła kupować wina od mniejszych, warszawskich importerów, np. Atlantiki - mają opisywane tu niedawno 2006 Esporao Reserva Tinto w trochę niższej cenie (92zł) oraz parę win od Marka Kondrata, m.in. całą serię od Juana Gila (w tym niedostępne już w Winarium 12 meses barrique), producenta, którego bardzo cenię (szczególnie za doskonałe 2006 El Nido Clio, wino, które było jednym z moich małych przełomów w poznawaniu tej tematyki). Byłem ciekawy jak smakuje niższa półka producenta z Jumilli i tak oto kupiłem...

2008 Jumilla Juan Gil Monastrell-Monastrell
Kraj pochodenia: Hiszpania, Jumilla
Szczepy: Monastrell (znany też jako Mourvedre)
Miejsce zakupu: Alma Promenada (dostępny też w sklepach stacjonarnych Winarium, w niższej cenie - 35zł)
Cena: 36zł
Zapach: Intensywny. Owoce leśne, lekko cukierkowe, aromaty beczkowe.
Smak: Bardzo owocowe, dojrzałe, w nowoczesnym stylu. Gęste i intensywne. Średnio-długi, lekko szorstki finisz. Dobrze zbudowane.
Podsumowanie: Bardzo przyjemne, nowoczesne wino. Szczerze mówiąc, smakuje mi nawet bardziej niż chwalony przez Wine Spectatora "12 meses barrique", właśnie przez bardziej powściągliwe użycie beczki (tylko 4 miesiące w nowym dębie). Wino jest świetnie zrobione, taniny są bardzo dojrzałe, słodkie (Samo wino jest wytrawne, ma mniej niż 0.7g/l cukru resztkowego. Jednak jeśli kiedykolwiek przeczytacie, że owoce są dojrzałe (ripe), chodzi najpewniej o strukturę wina i dojrzałość, jakość tanin - sprawiają wrażenie słodkich i stąd taki opis). Wino jest moim zdaniem jeszcze za młode, powinno się je pić za jakieś 2-3 lata (a spokojnie wytrzyma i 6).
Ocena: 90/100 pkt.

Update: Właśnie zauważyłem, że ten Monastrell ma 15% alkoholu. Mimo młodego wieku, jest świetnie zintegrowany. Kudos.